Witaj w społeczności Akademii Jedzenia Intuicyjnego. Dzisiaj porozmawiamy o tym jak przestać się objadać. Wybacz mi ten tytuł, miał przyciągnąć uwagę Twoją i Google 😉 ale jest bardzo niesprawiedliwy. Dlaczego? A no głównie dlatego, że objadanie to termin wprost z kultury diety. Opiera się na uprzedzeniach i błędnych przekonaniach. Zakłada, że objadanie wynika ze słabości charakteru, z bycia łasuchem albo z nieumiejętności kontrolowania siebie. Cóż, to nie takie proste…jne, nadal kolekcjonuje doświadczenia i uczę się ufać swojemu ciału.

1. Wyeliminuj słowa objadanie się, pozwalanie sobie na jedzenie

Słownictwo kultury diety to każde słowo, które wywołuje w Tobie wyrzuty sumienia czy poczucie winy w związku z jedzeniem. Pokusa, grzech, kusić, pozwolić sobie na ciasto, objeść się, tuczące, zabronione, przetworzone, puste kalorie… wpisz swoje. Jedzenie ma się wiązać z pozytywnymi emocjami. Jesteśmy naturalnie zaprogramowani tak, by jedzenie sprawiało przyjemność. Szukamy satysfakcji z jedzenia. Tylko dlatego, że będziemy siebie zawstydzać z tego powodu, nie znaczy że się zmienimy. Owszem, możemy popaść w obojętność i zepsuć swoją relację z jedzeniem:

–  nienawidzić go i kochać w tym samym czasie,

– bać się go i nie móc przestać o nim myśleć,

– udawać (w przypływie silnej woli), że to tylko paliwo,

ale to sprawi, że stracimy ochotę na jedzenie smacznych pokarmów.

2. Wykreśl ze słownika słowa zdrowe jedzenie

Jeśli nie ma satysfakcji z posiłku, cierpi jakość odżywienia – jak mówi Ellyn Satter, terapeutka i dietetyczka zajmująca się uczeniem rodzin jak jeść normalnie. Może wydawać ci się, że ograniczając swoje menu do wąskiej grupy pokarmów dbasz o zdrowie. W praktyce kończy się to bardzo niedoborową i nieprzyjemną dietą. Badania nad jedzeniem intuicyjnym dowodzą, że jeśli kierujemy się w jedzeniu satysfakcją i nie wprowadzamy żadnych ograniczeń, nasza dieta z czasem staje się bardziej zróżnicowana i wartościowsza. Nadawanie pokarmom łatki „niezdrowe” czyni z nich atrakcję większą niż często są. „Zdrowe” zaczyna się kojarzyć z niesmacznym jedzeniem, z obowiązkiem, byciem grzecznym i zdyscyplinowanym. To wszystko odbiera radość z jedzenia i święty spokój, prowadząc do obsesji, ciągłego lęku i poczucia beznadziei. 

3. Naucz się ufać swojemu ciału

Umyślnie piszę „naucz się” ufać swojemu ciału a nie „zaufaj mu”. Zaufanie rodzi się w miarę budowania doświadczenia. Kiedy ciało będzie mogło ufać tobie, że będzie dobrze traktowane, ty też będziesz w stanie zaufać jemu. Nie inaczej. To nie stanie się z dnia na dzień. Ufność wymaga poczucia bezpieczeństwa, nie pojawi się gdy obecne będzie ciągłe zagrożenie głodem, restrykcjami, brakiem satysfakcji.

4. Porzuć kontrolowanie jedzenia

Łatwiej mówić niż zrobić. Mi samej zabrało to kilka lat by mieć na tyle zaufania do siebie, żeby odpuścić kontrolę. Kompetentne żywienie polega na tym, żeby mieć pełne pozwolenie by jeść syte i satysfakcjonujące posiłki oraz dyscyplinę by żywić się regularnie i smacznie. Luz i dyscyplina działają cuda. Dają poczucie i bezpieczeństwa i poczucie wolności.

5. Skup się na jedzeniu

Rozproszona uwaga prowadzi do przegapienia radości z jedzenia. Nie możesz poczuć jak twoje ulubione jedzenie pieści kubki smakowe jeśli w tym samym czasie będziesz układać w głowie listę zakupów, przeglądać zdjęcia w telefonie czy denerwować się oglądają wiadomości w telewizji. Nie każdy posiłek da się zjeść w pełnym skupieniu i też nie ma takiej konieczności. Nie ma też nic złego w zjedzeniu w samochodzie hot-doga ze stacji benzynowej. Nie chodzi o to CO i ILE zjesz tylko JAK. Możesz zjeść uważnie fastfood w samochodzie i poczuć satysfakcję. Możesz też zjeść nieuważnie najlepszy obiad w dobrej restauracji i poczuć wielkie rozczarowanie.

Mini kurs Mindful Eating  – nauczy cię uważności w jedzeniu

Tutaj przypomina mi się historia z plackami ziemniaczanymi…

Miałam wielką chęć na zjedzenie rumianego, chrupiącego placka ziemniaczanego.

Nauczona doświadczeniem upewniłam się, że mam do jedzenia coś więcej niż placki – w tym wypadku miałam pyszną surówkę z czerwonej kapusty i deser ryżowy. Wzięłam 2 średnie ziemniaki ale bałam się, że to za mało. Pamiętałam z dzieciństwa ile ziemniaków potrzeba było żeby cała rodzina się najadła. W końcu placki były całym posiłkiem a nie dodatkiem!

Ale uspokoiłam się mówiąc sobie, że gdybym była nadal głodna to zjem kanapkę z żółtym serem, poza tym mam jeszcze deser.

Z dwóch ziemniaków i jednego jajka wyszło mi 6 placków – w sumie nieźle, pomyślałam.

Część usmażonych placków położyłam na talerzu razem z surówką. Upewniłam się, że będę jeść uważnie – telefon odłożyłam daleko poza zasięg mojej ręki. Upominałam się, żeby moje myśli nie były w pracy tylko przy plackach.

Doznałam szoku kiedy zauważyłam, że po połowie placków zaspokoiłam apetyt na nie (jak to jeden ziemniak?) ale za to chciałam zjeść więcej surówki i przejść do deseru. Sęk w tym, że nadal nie byłam gotowa by odejść od stołu ale zaspokoiłam już apetyt na placki.

Nadal odkrywam jedzenie intuicyjne, nadal kolekcjonuję doświadczenia i uczę się ufać swojemu ciału. To jest droga, nie ma nagrody dla tego, kto pierwszy dobiegnie do mety ;) 

Chcesz popracować nad uważnością? Zajrzyj do naszego Mini Kursu Mindful Eating – klik